Dziecko lękowe czy dziecko z lękiem?

Przez ostatnie kilka tygodni miałam okazję rozmawiać, konsultować się z kilkoma specjalistami dziecięcymi, głównie były to psycholożki. Jednym z tematów był lęk, a co za tym idzie usłyszałam kilkadziesiąt razy sformułowanie „lękowe dziecko”. Za każdym razem, gdy to słyszałam czułam się jakoś niewygodnie, nie pasowało to do tego, jak chcę patrzeć na świat, na ludzi, bez ocen i etykiet. Z reguły nie zgadzam się ślepo z tym, co mówi nawet jakiś specjalista, tylko filtruję to przez swoje wartości i przekonania, natomiast w tym przypadku jakoś tak mi to weszło, że sama (mimo niewygody) kilka razy w komunikacji z rodzicami użyłam tego, żeby nazwać, określić jakiś problem. Skoro tak mówi psycholog, no to cóż, pewnie w jakiś sposób to ułatwia innym szybkie zrozumienie problemu.

Niedawno trafiłam na post @Anity Janeczek-Romanowskiej o rodzicach lękowych vs z lękiem i poczułam jakby na moje serduszko spłynął miód i kamień z niego spadł 😁. Nie mamy niepełnosprawnych dzieci, tylko dzieci z niepełnosprawnością, są dzieci w spektrum autyzmu a nie dzieci autystyczne, to dlaczego wciąż tylu specjalistów mówi o „lękowych dzieciach” zamiast o dzieciach z lękiem?
To, że ktoś używa jakiegoś sformułowania nie oznacza, że ja muszę się z tym zgadzać i robić to samo. Nie chcę etykietować dziecka, jakby to było jego nazwisko, główna cecha. Lęk to jest jakaś część tego człowieka, która sprawia, że jest mu trudno funkcjonować i na pewno nie będzie wspierające nazywanie go lękowym.


Dlaczego takie określenie jest krzywdzące:
- Podkreślanie lęku.
Używanie określenia „dziecko lękowe” podkreśla jedynie problem i skupia się na negatywnym aspekcie. To może wpłynąć na samoocenę dziecka i utwierdzać je w przekonaniu, że jest „zepsute” lub „niezdolne”. Zamiast tego, używając „dziecko z lękiem”, zaczynamy od zrozumienia, że lęk jest jednym z aspektów, które opisują to dziecko, ale nie definiują go w całości. - Uwypuklenie lęku jako czegoś „nienormalnego”.
Lęki są powszechne i często naturalne w rozwoju dziecka. Wszystkie dzieci doświadczają lęków w różnym stopniu, niezależnie od tego, czy są one związane z separacją, niepewnością czy strachem. Określenie „dziecko z lękiem” pomaga w normalizacji doświadczanych przez dzieci emocji i zachęca do zrozumienia, że każdemu z nas zdarza się irracjonalnie bać, a to nie jest coś, z czym dziecko musi się zmagać samo. - Etykietowanie i generalizacja vs empatyczne poznanie.
Kiedy używamy określenia „dziecko z lękiem”, pokazujemy, że jesteśmy świadomi obecności lęków i gotowi wspierać dziecko. To zachęca do otwartej komunikacji i zrozumienia, a także buduje więź z dzieckiem. Pokazuje, że jesteśmy dla nich i gotowi pomagać w radzeniu sobie z ich lękami. - Wpływa na postawę dziecka.
Określenie „dziecko lękowe” może być postrzegane jako etykietka, która może utkwić w myślach dziecka przez całe życie. Takie określenie może wpływać na ich poczucie własnej wartości i pewność siebie. Z kolei używanie „dziecko z lękiem” podkreśla, że lęk jest tylko jednym z wielu aspektów, które definiują nas jako całość, i może pomóc w budowaniu pozytywnego obrazu samego siebie.
Żeby bardziej to zaprezentować wyobraźmy sobie, gdy jest Kasia określana jako gruba i Ala, która ma nadwagę. W małym człowieku, w małej Kasi piętno „grubej” może pozostać na całe życie i ona będzie siebie postrzegać jako grubą, nawet jak będzie szczupła w oczach innych. Ala z kolei po pozbyciu się kilku kilogramów jest Alą bez nadwagi (z tym, że ona, ani nikt inny nie będzie używał takiego określenia).
Słowa mają moc, czasem dużo większą niż może nam się wydawać.
Podsumowując, używanie terminu „dziecko z lękiem” zamiast „dziecko lękowe” zdaje się być bardziej odpowiednie i wspierające wobec rozwoju naszych dzieci. To pomaga znormalizować ich lęki, budować więź oraz wpływać na ich pozytywną postawę i poczucie własnej wartości. Wszyscy jesteśmy wspaniali takimi, jakimi jesteśmy, włączając w to nasze lęki. Bądźmy dla naszych dzieci źródłem zrozumienia, wsparcia i miłości. ❤️
Magda